Premiera cyklu Ok!Azja do Rozmowy - Asia Matejko

Ok!Azja do Rozmowy, to nowy cykl podcastów z osobami, które tak samo jak my kochają podróże. W rolę prowadzącego wcielił się Łukasz Kozłowski. Premierowy odcinek pojawił się 27 lipca 2021 roku.

Pierwszą osobą, z którą mieliśmy przyjemność przeprowadzić rozmowę była Asia Matejko - podróżniczka, Poznanianka, ale też przyjaciółka Łukasza, niemal już od 13 lat!

Asia Matejko
Poznanianka w podróży

Asia jest autorką bloga podróżniczego Asia by Matejko. Na co dzień mieszka w Poznaniu, ale cały czas nosi ją po świecie! Swoją przygodę z Azją rozpoczęła od podróży do Tajlandii, ale nie zdradzimy więcej - o tym posłuchacie w naszym podcaście. Joasia odwiedziła łącznie 10 krajów azjatyckich: Filipiny, Tajlandię, Chiny, Malezję, Kambodżę, Wietnam, Sri Lankę, Indonezję, Mjanmę oraz Indie. Z niecierpliwością czeka na otwarcie granic, bo w planach ma już dopisanie do tej listy kolejnych zakątków! Zwiedziła też sporą część Europy, np. Wielką Brytanię, Włochy i Norwegię. A gdzie się czuła najlepiej? Czy mogłaby zamieszkać w Azji? Ponownie zapraszamy do odsłuchania rozmowy.

Jak o sobie mówi, jest marzycielką, uwielbia poznawać nowych ludzi oraz rozsmakowywać się w lokalnej kuchni. 

W naszym pierwszym podkaście rozpoczynającym serię Ok!Azja do Rozmowy, Asia opowiada nie tylko o swoich przygodach związanymi z podróżami, ale też dowiemy się:

  • Od których krajów warto zacząć zwiedzanie Azji?
  • Jak drogie jest podróżowanie?
  • Ile czasu potrzeba by zobaczyć Chiny?
  • Jak podróżować świadomie i fair (bardzo ciekawe i mądre!)

i wiele wiele więcej!

Rozmowa z Asią to zaledwie przedsmak! Już niebawem pojawią sie kolejne - z osobami z różnych zakątków świata, których wspólną pasją jest miłość do podróżowania i chęć dzielenia się nią. 

Asię możecie obserwować na Instagramie, gdzie pokazuje przepiękne zdjęcia z podróży oraz relacjonuje pobyty w innych krajach oraz na blogu Asia by Matejko.

Pierwszy odcinek Ok!Azja do rozmowy z Asią Matejko można usłyszeć na kanałach: YouTube, Spotify i Apple Podcast 

Zapraszamy do słuchania i jednocześnie przypominamy o naszych innych materiałach na kanale Ok!Azja, np.:

Transkrypcja podcastu

Nie masz możliwości lub nie lubisz słuchać podcastów? Nic straconego! Przygotowaliśmy dla Ciebie transkrypcję rozmowy z Asią Matejko, czyli tekstowy zapis nagrania. Teraz przeczytasz rozmowę Łukasza Kozłowskiego z naszym gościem i nie uronisz ani słowa. 

Bakcyl podróżowania

Łukasz: Witam wszystkich, Łukasz Kozłowski, witam na kanale Ok!Azja. Ze mną dzisiaj podróżniczka, blogerka, prowadząca bloga Asia By Matejko, poznanianka, jak o sobie też mówi – marzycielka, a przede wszystkim moja serdeczna przyjaciółka, z którą znamy się już 13 lat (prawie). Asia Matejko!

Asia: Cześć! Witam Was wszystkich serdecznie. Bardzo mi miło, dziękuję za zaproszenie.

Łukasz: Asiu, bardzo się cieszę że jesteś pierwszą osobą, z którą rozmawiamy na naszym nowym kanale, w takim cyklu rozmów z podróżnikami, gdzie chcemy przedstawić ciekawe osoby, ich historie i to, jak te osoby zaczęły podróżować. I może na start powiedz mi: przejechałaś Filipiny, Tajlandię, Chiny, Indie, Sri Lankę, Wietnam Malezję, Kambodżę, Mjanmę i Indonezję...

Asia: Zgadza się! Zastanawiam się, czy o czymś zapomniałeś, ale nie wiem... Czy było 10?

Łukasz: Chyba tak! To już nasi słuchacze policzą. A powiedz mi, bo nie każdy się odważy i ma możliwość wyjeżdżania w tak różne zakątki świata, jak to się w ogóle zaczęło, kiedy była ta pierwsza, podróż z takiego stylu, kiedy postanawia się, że będzie się tymi podróżami dzielić i taki bakcyl na prowadzenie tych podróży? Kiedy to wystartowało?

Asia: Ja, wiesz co, podróżowałam od zawsze, od dziecka lubiłam podróżować. Taką większą miłością do podróży zaraziła mnie moja mama, z którą od liceum, właściwie co roku, jeździłyśmy na jakąś wycieczkę. Natomiast jeżeli chodzi o Azję, to jest zabawna historia, ponieważ moja pierwsza podróż zaczęła się od taniego biletu lotniczego. Po prostu znaleźliśmy z chłopakiem w internecie okazję wyjazdu do Bangkoku z Warszawy, przelotu za 1300 złotych. Spontanicznie tego samego dnia kupiliśmy bilety i właściwie tak to się zaczęło. Ponieważ, jak ktoś raz pojedzie do Azji, no to potem już ciężko się odkochać w tym kierunku.

Pierwszy strzał: Bangkok

Łukasz: Dobra, 1300 złotych za tani bilet, a który to był rok?

Asia: 2015? Tak mi się wydaje...

Łukasz: Okej, to już taki czas, że rzeczywiście cena dosyć niska i to był lot dwie strony, rozumiem?

Asia: Tak.

Łukasz: Czyli pierwszy strzał Bangkok. I jak ta pierwsza podróż? Jak to pierwsze odnalezienie się w Azji? No bo wiesz, ja tutaj już parę lat mieszkam i pamiętam, że dla mnie ten szok kulturowy był dosyć spory.

Asia: Był dosyć spory. Ja oczywiście bardzo dużo czytałam, oglądałam jakiś vlogów, czytałam dużo blogów przed wyjazdem, starałam się do tego przygotować. Natomiast mój chłopak był rok wcześniej w Tajlandii - był takim jakby przewodnikiem, który już tam był, już to trochę poznał, tak że no nie był to może taki skok na głęboką wodę. Natomiast przy okazji Tajlandii odwiedziliśmy też Wietnam i przyznam szczerze, że jak pierwszy raz wyjechałam do Wietnamu i to właśnie było Ho Chi Minh, to szczęka opadła na ilość przede wszystkim skuterów i na ruch drogowy na miejscu, bo jest to rzecz, która dla Europejczyka niby się wydaje oczywista, bo widzieliśmy jakieś filmiki na YouTubie, ale jednak jak się zobaczy to na żywo, to robi takie spore wrażenie.

Łukasz: I z tym się na pewno zgodzę. Ruch – ten, który jest w Europie czyli ten, który jest też w Polsce a liczba ludzi w Europie czy w Polsce, w porównaniu do tego, jak to wygląda w Azji – to są ogromne różnice. W samym Sajgonie mieszka 10 milionów ludzi! Jest to jedna czwarta (ponad) Polski. Okej, czyli Bangkok-Wietnam, czyli co – już od samego początku takie połączenie, tylko te dwa kraje, czy coś jeszcze?

Asia: Pierwszy wyjazd to była właśnie Tajlandia i Wietnam. Tak że zaczęliśmy w Bangkoku, później pojechaliśmy do Chiang Mai, czyli na północ, stamtąd przylecieliśmy właśnie do Sajgonu, czyli do Ho Chi Minh. Odwiedziliśmy też północny Wietnam, czyli Hanoi Sapa i tamta okolica, a skończyliśmy relaksując się na Wyspach - na Krabi w Tajlandii. Tak że taka była moja pierwsza podróż i takie pierwsze zapoznanie z Azją. Jechaliśmy na własną rękę, wszystko organizowaliśmy sami akurat, natomiast korzystaliśmy z jakichś tam usług lokalnych biur podróży, żeby ułatwić sobie jednak to zwiedzanie na miejscu.

Który kraj Azji wybrać na start?

Łukasz: Okej, czyli od 2015 roku przejechałaś, tak jak policzyliśmy, 10 krajów i czy uważasz, że właśnie taki wyskok do Bangkoku – bo to jest często pytanie, które ja dostaję, kiedy ktoś pisze do mnie: "Chcemy jechać do Azji, nigdy jeszcze nie byliśmy, skąd zacząć?" – to dobry pomysł na start, czy może komuś, kto nigdy nie był w Azji, a teraz się zastanawia, gdzie po pandemii ma polecieć, powiedziałabyś, że ma zacząć od innego miejsca?

Asia: Wiesz co to jest chyba taki klasyk, ja też często dostaję pytania na zasadzie, który kraj poleciłabym jako pierwszy, jeżeli chodzi o Azję. No i ta Tajlandia zazwyczaj pojawia się właśnie na samym początku, z tego względu, że jest łatwa i przyjemna, a nie droga, dostępna, gdzieś tam te ceny biletów lotniczych też nie przerażają aż tak, ponieważ połączenia z Bangkokiem zazwyczaj są bardzo dobre i atrakcyjne cenowo, więc faktycznie Tajlandia to jest ten kierunek, który poleciłabym chyba na początek. Ewentualnie Indonezja - też mi się wydaje że to Bali nie jest takie takie trudne do zrobienia na początku dla polskiego turysty, ale takie kierunki, jak Indie czy Chiny, to już zostawiłabym sobie na później, bo to jest naprawdę skok na głęboką wodę.

Łukasz: No właśnie, więc taki rozstrzał: bo większość Azji Południowo-Wschodniej już zobaczyłaś. Tak naprawdę nie byłaś chyba tylko w Laosie?

Asia: Tak, w tamtym regionie to tylko Laosu jeszcze mi brakowało. I Japonii! Jeszcze Koreę i Japonię bardzo bym chciała odwiedzić, ale to już nie takie południowe kraje, jednak jeśli chodzi o Azję, są to moje takie dwa marzenia.

Łukasz: No właśnie, a jak tak spojrzeć na ten region: masz tam ogromne Indie, ogromne Chiny, ogromną Azję Południowo-Wschodnią, to czemu akurat Chin i Indii byś nie poleciła na start? Z jakiego powodu?

Asia: Myślę, że szok kulturowy. I ogólnie szok, jakiego doznaje w Indiach i w Chinach osoba, która nigdy nie była w Azji. Oczywiście można to przełknąć, ale słyszałam o przypadkach osób, które po tygodniu w Indiach wracały i nie zostawały tam dłużej, tylko szukały biletu powrotnego do domu, bo jest to jest to mocne doświadczenie, do którego trzeba się na pewno przygotować, przede wszystkim psychicznie.

Łukasz: W Indiach byłaś raz? Dwa! Czyli wróciłaś? Czyli jesteś jedną z tych osób, które chętnie tam wracają...

Asia: Ekhm...

Łukasz: O, rozwiń!

Asia: Wiesz co, Indie można kochać i nienawidzić. Zawsze się mówi, że to jest kraj skrajności, że skrajne uczucia targają człowiekiem, jak tam przyjeżdża - że jest bieda, która jest w zestawieniu z bogactwem. Ja tam tego bogactwa za bardzo nie widziałam, bo biedy jest tyle, że po prostu chyba wszyscy ci bogaci gdzieś się ukrywają, w jakichś miejscach totalnie niedostępnych, do których nie jest łatwo dotrzeć. Natomiast, jak mówię, na początek to jest spory szok kulturowy, przede wszystkim właśnie to zetknięcie się ze strasznym, strasznym ubóstwem takim, które, wydaje nam się że znamy, ale... Ja uważam, że póki ktoś nie zobaczy Indii, to nie wie co to jest. Tak, zrobiłam to sobie, wróciłam do Indii, pojechałam tam drugi raz, z tego względu, że bardzo chciałam być na Holi, czyli na święcie kolorów.

Czy warto jechać na święto Holi w Indiach?

Łukasz: To od razu zapytam, bo przygotowując ten materiał, poprosiliśmy naszych fanów o różne pytania i było jedno o to, jak się bawiłaś na Holi, czy możesz parę słów o tym powiedzieć?

Asia: Bawiłam się bardzo dobrze przez pierwszych parę dni, później było trochę ciężko, ponieważ to nie jest święto jednodniowe, tylko w Indiach obchodzi się je tak około tydzień. Pierwsze dni są spokojniejsze i głównie polegają na tym, że posługujemy się kolorowym proszkiem. Natomiast ostatnie dwa dni, to są takie dni, kiedy szczególnie dzieci, polewają się i wszystkich przechodniów i w ogóle wszystkich kolorową wodą. Ale tak z wiadra! Tak że to już jest większy hardcore. Dostałam parę razy z wiadra wody i mimo że jest tam gorąco, to nie polecam. Holi to jest święto, które warto przeżyć, ale na miejscu, po kilku dniach, bardzo męczy.

TOP kierunki podróży w Azji

Łukasz: Mówiliśmy już,  co jest dobre na start w odkrywaniu Azji, a jeżeli miałabyś polecić taki Twój TOP 1 – ulubiony, może nawet nie kraj, ale region, miejsce, z tych, w których byłaś? Może być TOP 2, żeby było łatwiej.

Asia: Nie jest to takie łatwe, ponieważ każdy kraj ma jakieś plusy i minusy. Ale wahałabym się chyba między Chinami, które mimo wszystko zrobiły na mnie ogromne wrażenie, jeżeli chodzi o przestrzeń, o krajobrazy, nie mówię tutaj o miastach, bo w miastach jest ciężko, bo jest bardzo dużo ludzi, natomiast te bardziej prowincjonalne Chiny, dla mnie są czymś absolutnie niesamowitym.

Asia: Możesz powiedzieć, gdzie w Chinach byłaś? To ogromny kraj. Powiedz nam trochę więcej.

Asia: Ja podróżowałam po Chinach przez miesiąc, czyli jak na Chiny, to jest absolutnie nic. To jest w ogóle kropelka. Poleciałem do Kantonu i z Kantonu zrobiliśmy taką pętlę przez Yunnan, przez park, który można kojarzyć z filmu Avatar, z Krainy Pandory, także byłam w tym słynnym Parku Narodowym, gdzie znajdują się "wiszące góry" - piękne miejsce, fenomenalne, ale tam właśnie była moja przygoda, o którą zapewne zapytasz. Byliśmy też Fenghuang, czyli w chińskiej Wenecji. Odwiedziliśmy piękne pola ryżowe i skończyliśmy w Ximpin, czyli nad rzeką Li i wróciliśmy z powrotem do Kantonu. Taki mieliśmy objazd po Chinach.

Łukasz: Czyli miesięczna wycieczka i mówisz, że miesiąc na Chiny to za mało.

Asia: Zdecydowanie za mało. Tak jakbyś chciał Europę zwiedzić w miesiąc!

Łukasz: No tak, pod względem pod względem powierzchni, liczby atrakcji, to się zgadza. Ja mam czasami gości, którzy nas pytają, czy mogą w 2 tygodnie zobaczyć cały region Azji Południowo-Wschodniej i ja im mówię, że oczywiście, że jesteśmy w stanie to zrobić, w sensie latając: jeden dzień w Bangkoku, jeden dzień w Sajgonie, jeden dzień w Kuala Lumpur, ale ale po co? Dlaczego tracić tak wiele elementów, które można by zobaczyć? Ale wracając, wymieniłaś Chiny, jako pierwsze, a drugie? Mówiła że się będzie wahać między dwoma.

Asia: Chyba... Indonezja? Albo Wietnam?

Łukasz: No to Indonezja czy Wietnam? Jak Indonezja, to gdzie i jak Wietnam, to gdzie?

Asia: W Indonezji zachwyciły mnie absolutnie wulkany Bromo i Ijen i uważam że wyspa Jawa jest przepiękna, ale też byłam na Sumatrze, którą również bardzo polecam. Bali jest turystyczne coraz bardziej, jest oczywiście piękne i chętnie bym tam wróciła, ale myślę że Indonezja ma dużo więcej do zaoferowania niż tylko Bali. Wietnam jak dla mnie kulinarnie jest zdecydowanie w TOP kierunkach, jeżeli chodzi o jedzenie.

Łukasz: Ok, to do kulinarnej przejdziemy trochę później. A tak, jak mówiłem mamy trochę pytań, które zostały wysłane na naszym Facebooku i Instagramie. To może przeczytaj wyświetlone pytanie i na nie odpowiedz...

Spotkanie ze skolopendrą

Asia: "Jakie jest najbardziej niefajne zwierzę, które spotkałaś w Azji?". Hmm. Jak się dużo podróżuje po Azji, to dobrze wiemy, że małpy nie są zbyt przyjazne, no ale dla mnie oczywiście najgorsze było spotkanie ze skolopendrą, nie wiem czy można ją podciągnąć jako zwierzę, bo jest to wij i wygląda po prostu jak wielki robal, ale jest taki program na Netflix o najbardziej niebezpiecznych zwierzętach w Azji i numer 3 to jest właśnie skolopendra -  więc tak, miałam bliskie spotkanie.

Łukasz: Ja tę historię już znam, ale nasi widzowie i słuchacze z pewnością nie, no może niektórzy, którzy obserwują Twojego bloga. To opowiedz: jak można się spotkać w Azji ze skolopendrą?

Asia: No można. Przede wszystkim, jak usłyszałam od Chinki, trzeba mieć ogromne "szczęście", ponieważ ona mieszkając tam całe życie, nie została nigdy ukąszona przez skolopendrę, natomiast ja, już w drugą noc mojego pobytu, właśnie w parku narodowym w Chinach, gdzie była ta kraina Avatara - słynna, przepiękna - spotkałam się ze skolopendrą w moim łóżku, która postanowiła po prostu ukąsić mnie w szyję. Nie polecam.

Łukasz: Ok, słuchaj, od razu spytam – wiele osób nas pyta o niebezpieczeństwa w Azji,  generalnie region Azji Południowo-Wschodniej nie jest aż tak niebezpieczny jeżeli chodzi o zwierzęta - ukąszenie skolopendry: co ono powoduje, tak w kilku słowach i co potem, bo miałaś przecież przed sobą jeszcze miesiąc wyjazdu i on doszedł do skutku, czyli niebezpiecznie, ale jednak...

Asia: Jednak do przeżycia! (śmiech) Jeżeli chodzi o skolopendrę, to w Chinach była ona wykorzystywana jako narzędzie tortur, tak że teraz doskonale wiem dlaczego! Jest tak jadowita, że jest w stanie zabić małe zwierzę, natomiast jej jad w porównaniu np. do jadu osy, która gdzieś tam w światowej skali ukąszeń ma 2 na 10, to skolopendra ma zdecydowanie 10 na 10, jeżeli chodzi o bolesność. To jest naprawdę tak niewyobrażalny ból, że ja już miałam wizję swojego pogrzebu w Azji i przewożenia zwłok - i słuchajcie! - od tego czasu zawsze wykupuję ubezpieczenie z transportem zwłok. Wiem że to brzmi strasznie, ale ból jest po prostu niewyobrażalny. Trafiłam do "szpitala", to jest duże słowo, ponieważ to był Park Narodowy i środek dżungli, tak że trafiłam do małego miasteczka, do małego pokoiku, w którym był lekarz, który dał mi 20 tabletek do pęknięcia nieznanego pochodzenia, ale byłam w takim bólu że nie zastanawiałem się długo, tylko po prostu od razu je połknęłam. Po pięciu godzinach kolejne 10 tabletek i po bardzo, bardzo ciężkiej, bolesnej nocy, przepłakanej, wreszcie przeszło. Natomiast na drugi dzień miałam porażenie całej ręki i jedzenie pożyczkami było sporym wyzwaniem.

Łukasz: Czyli da się przeżyć?

Asia: Nie polecam, ale da się przeżyć. To jest tylko dla odważnych! (śmiech)

Kuchnia azjatycka: skorpiony, duriany i ryż

Łukasz: Dobrze, to ja przejdę teraz do kuchni, ponieważ o niej wspomniałaś w kontekście Wietnamu. Teraz w Europie czy w Polsce kuchnia azjatycka jest coraz bardziej popularna, tych potraw się pojawia coraz więcej i coraz więcej osób podróżuje do Azji i odkrywa tu kuchnię. Masz jakieś swoje ulubione jedzenie, swoje ulubione potrawy? Coś co Cię zachwyciło, a może odrzuciło?

Asia: To może zabrzmi mało oryginalnie, ale w Wietnamie jadłam najlepszy ryż, po prostu ryż, jaki w ogóle można sobie wyobrazić. Świeżość produktów w Wietnamie jest niesamowita, wszystko jest świeże, wszystko jest takie smaczne. Ja bardzo lubiłam wszelkiego rodzaju sajgonki – sprig rollsy i tego typu jedzenie. To jest chyba jedyne, co zostało ze mną na stałe. Teraz przynajmniej raz-dwa razy w miesiącu robię to u siebie w domu. Jestem też fanką kuchni chińskiej. Natomiast w Chinach nie jadłam kurczaka i nie polecam jeść kurczaka, ponieważ podają go pokrojonego, natomiast ze wszystkimi kostkami, chrząstkami i jedząc pałeczkami oni po prostu to wypluwają, a nam tak jakby troszeczkę wszystko podchodzi. Mimo że kuchnię chińską uwielbiam, to kurczaka zdecydowanie nie polecam.

Łukasz: Ciekawe, co powiedziałaś z tym ryżem, bo rzeczywiście zwykle gdy ktoś o coś takiego pyta, to wymienia się konkretne potrawy a myślę, że wiele osób nie jest świadomych, jak rzeczywiście potrafi smakować i pachnieć ryż. My jesteśmy wychowani na zupełnie innym ryżu niż tutaj. Ja mam taką historię, że w Wietnamie nie wierzono mi, że w Polsce gotowaliśmy ryż w workach plastikowych i że to jest taki tradycyjny sposób kupowania i gotowania ryżu i musiałem go tutaj przywieźć w paczkach, żeby to udowodnić. Po przygotowaniu tego ryżu usłyszałem, że nie jest to zbyt dobrej jakości ryż i oni takiego by tu raczej nie jedli. A jeżeli miałbyś wymienić jakieś jeszcze potrawy? O, mamy jedno z pytań, które mieliśmy w komentarzach i mamy też taką grę u nas: #teamdurian czy #teamantydurian?

Asia: Antydurian!

Łukasz: Zgadzam się!

Asia: Przyznam, że nie próbowałam, ponieważ nie byłam w stanie nawet wynieść go ze sklepu! Dla mnie to jest zapach, który jest absolutnie nie do przyjęcia i nie byłam w stanie, nie próbowałam, totalnie odrzucający. Nie wiem jak można to jeść, naprawdę.

Łukasz: Ja się z Tobą zgodzę w stu procentach! Ja go jadłem, z racji bycia przewodnikiem, powiedziałam sobie: tak, muszę, natomiast ja jestem #teamantydurian. Adrian jest #teamdurian, zresztą nagrywał ostatnio jak właśnie można takiego duriana smakować,  wąchać i wszystko z nim robić. Tak więc taką grę cały czas mamy, ja niestety przegrywam i też naszych turystów często pytamy o to. Dajemy im do spróbowania i wyniki są takie własnie rozłożone. Ok, a jak mówimy o kuchni azjatyckiej, wymieniłaś kurczaka, co rzeczywiście jest tu dosyć nietypowe, bo kurczaka się je całego i ciekawe też, że daje się te głowę jako taki jeden z lepszych kąsków. Nieraz już dostałem taką głowę na miseczkę i musiałem sobie z nią poradzić...

Asia: Jadłeś to?

Łukasz: Wiesz co, dla okazania szacunku, przynajmniej próbuję. Nie muszę tego zjesc do końca, ale dla okazania pewnego szacunku dla tych rozmówców, którzy często sami to nakładają swoim pałeczkami, oczywiście odwróconymi, trzeba to zrobić. Powiedz mi, a jakieś inne rzeczy, które próbowałaś przełamać. W Azji jest kilka takich rzeczy: jest balut. Próbowałaś?

Asia: Nie!

Łukasz: A jakieś rzeczy związane tutaj bardziej ze skolopendrą, z jakimi robakami, skorpionami?

Asia: No przyznam, że próbowałam skorpiona, ale nie rozumiem fenomenu. Nie ma żadnego mięska w środku, jest jakaś chrupka skorupka i w sumie nic więcej. Nie mogę powiedzieć, żebym była #teamskorpion albo #teamrobaki. Można tego spróbować w ramach jakiegoś rodzaju doświadczenia, ale wydaje mi się, że takie po prostu azjatyckie potrawy na ulicy potrafią zachwycić. I nie mówię tutaj wcale o pad thaiu, ponieważ wszystkim pad thai się kojarzy z Azją i z Tajlandią. Wydaje mi się że to nie jest najlepsze danie, jakie można zjeść na miejscu. Zresztą ja uważam, że ryż zawsze wygrywa!

Gdzie jeść w podróży po Azji? Restauracje czy streetfood?

Łukasz: (śmiech) Super! A powiedz mi, czy w trakcie swoich podróży starasz się – bo to jest dość częsta obawa wielu osób, które podróżują – stołować tak jak lokalni, na stołeczkach wśród nich, czy trochę się czasami obawiasz i wolisz iść do restauracji?

Asia: Zależnie od kraju. Zdecydowanie! W Wietnamie absolutnie nie mam takiej obawy. W Tajlandii tak samo nie. Wydaje mi się, że to jedzenie jest świeże i dobre. Natomiast w Indiach mam wrażenie, że jednak stołowanie się tam, gdzie lokalni grozi po prostu mocnym zatruciem pokarmowym. Z tego względu, że poziom higieny, brudu jest zupełnie inny. Ja bardzo podziwiam podróżników, którzy w Indiach stołują się na ulicy. Ja się nie odważyłam. No, parę razy (śmiech), ale raczej unikam i zwracam uwagę na to, jak jest czysto, a często niestety nie było.

Łukasz: No tak, z tą higieną w Azji to jest różnie, natomiast rzeczywiście świeżość jedzenia jest zawsze bardzo istotna. I na tych właśnie takich street foodach jest to jedzenie zwykle bardzo świeże i warto go próbować.

Najlepszy kraj Azji do zamieszkania na stałe

Łukasz: Spytam cię jeszcze tak głębiej o te kraje, co jeszcze byś poleciła, co warto odwiedzić. Gdybyś mogła pojechać gdzieś w tym momencie, to gdzie by to było albo do jakiego miejsca najchętniej byś wróciła.

Asia: Kurczę, każdy z tych krajów jest inny, każdy ma inne plusy. Wszystkie miejsca są po prostu wyjątkowe. To tak jakby porównywać kraje w Europie, gdzie naprawdę jest niesamowita różnorodność. Ja zawsze mówię, że to tak jakby się miało np. porównywać Włochy z Norwegią, to nie można sobie porównać, nie wiem, Wietnamu z Indonezją czy ze Sri Lanką, bo to są zupełnie, zupełnie inne światy. Ale chętnie bym wróciła do Wietnamu, byłam tam dawno i też zwiedziłam Północ Wietnamu jesienią, a chciałabym zdecydowanie zobaczyć te pola różowe latem, jak są najbardziej zielone. Pogoda mi wtedy nie dopisała, a słyszałam, że właśnie na lato, w swoim rozkwicie, wyglądają najlepiej.

Łukasz: To ja się zgodzę, to jest piękny widok. To ja od razu do kolejnego pytania jednego z naszych fanów: w którym kraju mogłabyś zamieszkać?

Asia: Ojej, nie wiem! Nie wiem, czy bym mogła zamieszkać w Azji. Mieszkanie w Azji jest wyzwaniem. Ogromnym.

Łukasz: A dlaczego? Pytam Cię jako ten, który się tu przeniósł.

Asia: Wydaje mi się że są dość duże różnice kulturowe, więc jeżeli bym miała zamieszkać w Azji, to pewnie bym wybrała, tak jak ty, duże miasto, które jest bardziej multikulturowe, czyli albo Bangkok albo właśnie Ho Chi Minh City albo Singapur. Pewnie tak. Może Kuala Lumpur jeszcze?

Łukasz: No, jest fajne. Ja się zgodzę! Dla mnie takie TOP 2 miasta, to jest właśnie Sajgon, w którym mieszkam i Kuala Lumpur.

Asia: Tak, więc chyba bym wybrała jednak duże, międzynarodowe miasto.

Kilka słów na temat różnic kulturowych

Łukasz: Ok, mówisz różnice kulturowe, ale spotkałaś się z jakimiś w trakcie podróży? Z takimi różnicami, które cię zszokowały, zaskoczyły? Z takimi zachowaniami?

Asia: Nie wiem czy słyszałeś, ale Chińczycy mają nawet oficjalny dokument dla rodaków podróżujących za granicę, mówiący o tym, jak mają się zachowywać w kulturze innej niż chińska. Zachowanie Chińczyków daleko odbiega od naszej kultury i tego, co dla nas jest kulturalne. Na przykład dla mnie jedzenie przy stole z Chińczykami było sporym wyzwaniem, ze względu na wszystkie dźwięki, które z siebie wydobywają, które - jak by to delikatnie ująć - nie są zbyt eleganckie.

Łukasz: Ok. A poza Chińczykami? Jakiś taki przykład z innego z tych krajów, w których byłaś? Czy Chiny i Indie grają tutaj główną rolę?

Asia: Jeżeli chodzi o różnice kulturowe, to na pewno Chiny i Indie to jest absolutna przepaść. W Indiach blondynki, osoby o jasnej karnacji, są trochę traktowane jak celebryci: wszyscy się patrzą, podchodzą, robią zdjęcia, często z ukrycia, ale jak już ktoś się odważy, to nagle się znajduje 20 osób, które również chcą sobie zrobić zdjęcie. Tak że jeżeli ktoś ma problemy z pewnością siebie, to polecam pojechać do Indii - na pewno poczujecie się dowartościowani.

Łukasz: No ale z tym fotografowaniem i z blondynkami, to powiem ci, że to jest dosyć powszechne. Dla tych, co będą nas słuchać muszę powiedzieć, że Asia jest taką blondynką, jest dosyć wysoka, więc zawsze takie osoby zwracają uwagę. Ja się do tego już przyzwyczaiłem, nie zwracam na to uwagi, też jestem dosyć wysoki, postawny, mam 191 cm i zdarzało się wielokrotnie, że robiono sobie ze mną zdjęcia czy to w markecie czy na ulicy [mamy to nawet na żywo przyp. red.]. Bo było to jakieś tam wielkie zaskoczenie, że taki duży człowiek może być.

Asia: Przepraszam, a jak średnio wyglądają Wietnamczycy jeżeli chodzi o wzrost? 150 cm?

Łukasz: Tak, plus jest tego taki, mam taką fajną historię z Kambodży: byłem kiedyś w Kambodży na koncercie (przy okazji, czekałem na grupę i po prostu poszedłem na taki publiczny koncert) i było fajne to, że ja widziałem wszystko! Kolejne pytanie z tych, które zostały nam zostawione na social mediach: co i dlaczego było dla ciebie największym zaskoczeniem w Azji. A ja może dodam: gdybyśmy przeskoczyli z Chin i Indii do Azji Południowo-Wschodniej.

Asia: Dobrze. Największym zaskoczeniem, dużym zaskoczeniem, byli dla mnie mnisi w Tajlandii. Bardzo zaskoczyło mnie to, jak oni są jakby odporni i niewzruszeni i gdzieś tam na cierpienie ludzkie, na ludzi leżących na ulicach, mają w sobie ogrom spokoju. Naprawdę taki ogrom spokoju. I ani się za bardzo nie ekscytują ani się za bardzo też nie smucą i nie wzrusza ich taka skrajna bieda czy jakiś skrajnie przerażający widok osoby, która gdzieś tam dogorywa na ulicy. Także ci mnisi byli dla mnie zaskoczeniem ale też oczywiście temat ladyboyów w Tajlandii troszeczkę był dla mnie zaskakujący.

Łukasz: A dlaczego?

Asia: Nie wiedziałam, że to tak powszechne! Gdzieś tam pracują w hotelach, na recepcji, w barach, w wielu miejscach i jest to zjawisko ogromnie powszechne. Chyba nie spodziewałam się aż takiej skali tego.

Łukasz: Dodajmy, że powszechne nie tylko w Tajlandii. W Tajlandii są najbardziej, ale...

Asia: Tak, ale w Tajlandii jest ich tak dużo, że robi to robi to ogromne wrażenie. I jest to zaskakujące, np. jeżeli się spodziewa, że jest to związane z jakąś tam sex turystyką, to nie, często się okazuje, że to jest zjawisko zupełnie normalne , powszechne i widoczne na każdym kroku.

Łukasz: To samo jest w Wietnamie czy na Filipinach, też zupełnie tam nie zwraca się żadnej uwagi i jest to zupełnie normalne.

Prowadzenie bloga podróżniczego w dobie pandemii

Łukasz: A powiedz mi, bo prowadzisz bloga o podróżach. Jesteśmy teraz takim trudnym czasie, jeżeli chodzi o podróżowanie. Od ponad roku. Jak Twoja działalność podróżnicza się w tym okresie przejawia, jak z twoim odbiorcami? Czy ludzie piszą do Ciebie o wyjazdach, że tęsknią za nimi czy raczej zrobiła się cisza? Jak w ogóle jest u ciebie z dodawaniem nowych treści w tym czasie?

Asia: Powiem Ci że tak, że pandemia chyba ogólnie dotknęła i całą turystykę i osoby związane z podróżami. I to już nawet nie chodzi nawet o samo dodawanie treści, ale gdzieś tam tak personalnie, jeżeli jesteś osobą, która bardzo dużo podróżuje, która potrzebuje tej wolności, która tak to sobie ceni, no to kiedy nagle okazuje się, że nie można i nie wiadomo kiedy w ogóle będzie powrót do podróży, zwłaszcza tych dalekich, to jest takie odrobinę depresyjne chyba dla nas wszystkich, podróżników, bo gdzieś tam straciliśmy cząstkę siebie, możliwość swobodnego podróżowania po świecie. Radzimy sobie oczywiście, jeżdżąc po Polsce i po Europie. I to jest chyba taki jedyny sposób na pocieszenie się troszeczkę. Ale faktycznie był to trudny czas i chyba wszyscy już czekamy aż powrócimy do normalności.

Łukasz: Azja od marca zeszłego roku jest całkowicie zamknięta. Nie było nawet jednego dnia, gdzie jakiś kraj by się otworzył, mówię o Azji Południowo-Wschodniej. A jak to jest gdzieś tam w Europie, poza Polską, bo wiem że oczywiście podróże w krajach się bardzo uaktywniły. A jak to jest rzeczywiście w podróżowaniu pomiędzy krajami, czy ty widzisz, że ten ruch rzeczywiście jest? Że ludzie już nie boją się tej pandemii, że są coraz bardziej odważni w tym temacie?

Asia: Ja byłam w styczniu na Maderze, kiedy tutaj był lockdown i faktycznie wszystkie restauracje były zamknięte, niewiele można było zrobić. Pojechałam do Portugalii, która miała mniejsze ograniczenia, natomiast oczywiście na wjeździe był test na koronawirusa, który był sponsorowany przez rząd portugalski. Ale jednak był mały stres, że jeśli okaże się pozytywny, to nie możesz poruszać się po wyspie, tylko musisz siedzieć przez 10 dni zamknięty w pokoju hotelowym. Na szczęście się udało, ja nie przychodziłam covida i miałam to szczęście, że byłam zdrowa.

Łukasz: A jesteś obecnie zaszczepiona?

Asia: Jestem. Dwoma dawkami. Mam nadzieję, że to wszystkim podróżnik ułatwi poruszanie się po Europie i mam nadzieję, że już niedługo gdzieś również dalej. Natomiast ludzie powoli wracają do podróży. Myślę, że są mocno spragnieni, gdzieś tam też słyszę po znajomych, że już planują, niektórzy już byli, gdzieś tam posiłkują się czasami podróżą samolotem czy właśnie przez biura podróży, bo w tej chwili jednak wyjazd z biurem podróży jest zdecydowanie najbardziej pewny i bezpieczny. Nawet osoby, które gdzieś tam zawsze podróżowały tylko na własną rękę, teraz też stwierdzają, że wolą wolą po prostu skorzystać z pośrednika, bo jest większa pewność, że ten wyjazd się po prostu odbędzie.

Odpowiedzialne podróżowanie

Łukasz: No właśnie, a jak to jest, bo istniejesz w tym świecie polskich vlogerów-podróżników czy blogerów-podróżników. Jak to widzisz, kiedy oni gdzieś między sobą rozmawiają, czy to podróżowanie się w ogóle zmieni? Jeżeli doczekamy się za pewien czas, że te restrykcje zejdą na świecie, czy podróżowanie się zmieni, czy będzie mniej dozwolone takie podróżowanie swobodne czy będzie więcej podróży tylko z biurami podróży? Jak to widzisz? Jak przewidujesz?

Asia: Wiesz, to też zależy, o jakich podróżnikach mówimy. Ale ja akurat jestem w tej grupie osób, które starają się chociaż na tyle, na ile można podróżować świadomie i też, jak bierzemy pod uwagę kierunek, do którego jedziemy, czy w danym miejscu jest bezpiecznie i czy nie tylko dla nas, ale przede wszystkim też dla lokalnej społeczności, ponieważ był taki okres, nie wiem czy pamiętasz parę miesięcy temu, gdzie bardzo wiele osób jechało Zanzibar, o którym się mówiło, że ma nie tam koronawirusa, natomiast gdzieś tam osoby, które przebywały na miejscu i były związane z medycyną, mówiły, że miejscowi chorują i turyści przywożą ten covid, roznoszą go, bo czują po prostu raj na ziemi i nie przejmują się tą odpowiedzialnością, którą na siebie biorą, wybierając taki a nie inny kierunek, gdzie gdzieś tam ta lokalna społeczność nie ma takich możliwości, jak tak naprawdę my, którzy, bądźmy szczerzy, jesteśmy w tej uprzywilejowanej grupie, która może podróżować, która mieszka w kraju rozwiniętym. Ja wiem, że że teraz są różne nastroje, ale naprawdę nie mamy się aż tak źle. Jak człowiek podróżuje i widzi, jak niektóre osoby żyją, na jakim poziomie, to jednak potrafi docenić to, że Europa to jest naprawdę bardzo dobre miejsce do życia.

Łukasz: Ja się zgodzę – jesteśmy oboje z Poznania. Na początku wspomniałem – najlepszego miasta na świecie. Natomiast ja pamiętam, jak wróciłem do Poznania po pierwszym roku pobytu w Wietnamie i byłem w lekkim szoku. Ceniłem niesamowicie pewne rzeczy, zaczynając od tego, że istnieje komunikacja miejska, że ona przyjeżdża na czas, że jest zielono, także że są chodniki i że można spokojnie spacerować, bo to były takie rzeczy, które w Azji raczej się nie dzieją. Więc ten standard jak najbardziej. A powiedz coś o świadomym podróżowaniu, co przez to rozumiesz, bo to jest taki temat, który pojawia się i myślę że rzeczywiście koronawirus trochę zmieni to podejście do podróży, szczególnie z tym zapoznawaniem się z sytuacją tam, z tym braniem ubezpieczeń. A znam wiele osób, które podróżowały nie mając ubezpieczenia. Wiem, że to ubezpieczenie się bardzo przydaje. Jeżeli ktoś nas słucha, to brać ubezpieczenie! To nie jest duży koszt, a rzeczywiście czasami pomaga ratować życie. Ale wracając, co byś rozumiała jako świadome podróżowanie?

Asia: Weźmy pod uwagę to że ogólnie podróżowanie jest zawsze szkodliwe. Tak. No ale jeżeli byśmy chcieli w stu procentach żyć eko, żyć w ogóle świadomie, na w ogóle byśmy się musieli gdzieś zaszyć i nie korzystać z żadnych dobrodziejstw cywilizacji. Natomiast wydaje mi się, że ogólnie, nawet przed covidem coraz więcej się zmieniało, jeżeli chodzi o to świadome podróżowanie i to chodzi o takie po prostu edukowanie turystów, żeby jednak nie niszczyli przyrody czy też na przykład słynny temat częstowania dzieci, w takich krajach - powiedzmy sobie - bardzo ubogich, cukierkami.

Łukasz: Rozumiemy ten temat. Czyli, czego nie robić, dajmy taką poradę:

Asia: Czyli nie dawać cukierków dzieciom, ponieważ nie jest to najlepszy prezent dla głodującego dziecka. Ono oczywiście się ucieszy bardzo, natomiast weźmy pod uwagę, że te dzieci nie mają opieki stomatologicznej i cukierki też psują zęby, nie zapełnią im brzucha, nie poprawią ich sytuacji, mogą jedynie przyzwyczaić się do tego, że turysta da, a to też nie jest nie jest zbyt dobre, tak że wydaje mi się, że ten temat coraz częściej się pojawia i ludzie są bardziej świadomi. I tak samo jeżeli chodzi o jakieś jeżdżenie na słoniach czy pływanie z rekinami. Coraz częściej mówi się o tym, że jest to po prostu zachwianie tej natury. Jeżeli chcemy popływać z rekinami, to muszą one być jakoś tam zwabione, dokarmione i nie są w odpowiednim miejscu, w tym oceanie, tylko gdzieś tam po prostu sztucznie znajdują nie tam gdzie trzeba i to też wpływa na cały ekosystem.

Łukasz: Czyli na słoniu nie jechałaś?

Asia: Jechałam na słoniu! Niestety jechałam na słoniu, ale było to wiele lat temu i właśnie dlatego mówię, że w tej chwili już bym tego nie zrobiła. Człowiek się uczy całe życie. Dlatego warto się edukować i myślę, że warto czytać przed podróżą. Jak ja byłam pierwszy raz w Tajlandii, to nie było jeszcze aż tylu informacji w internecie, co teraz. Wydaje mi się, że mocno to się rozwija, tak że ja kibicuję wszystkim osobom, które właśnie edukują swoich czytelników w tym temacie.

Łukasz: Tak w ogóle natura się strasznie odrodziła przez ten rok, kiedy nie mogliśmy podróżować.

Asia: Dokładnie!

Łukasz: Wiem po Filipinach, gdzie te rafy koralowe się zaczęły odtwarzać. To pływanie z rekinami jest tam bardzo popularne, na Cebu np. Ponieważ obecnie nie ma turystów, a te rekiny były przywoływane, tym, że po prostu były tam karmione (rekiny wielorybie, ustalmy, bo to nie są te groźne rekiny, tylko takie zupełnie spokojne). Co ciekawe, są inne miejsca, w których można z nimi nurkować, jeżeli się na nie trafi. Ja pamiętam, że kiedyś z jedną grupą szukałem delfinów i nie znaleźliśmy tych delfinów, w sensie to było takie poszukiwanie dzikich zwierząt.

Asia: No dokładnie! A nie dokarmiać i sztucznie zmieniać ich przyzwyczajenia, miejsca polowań, bo rekiny wtedy już nie polują, są nakarmione przez człowieka - to dla natury nie jest dobre, tak że na pewno, jeżeli chodzi o naturę, to pandemia mocno jej pomogła. Co to się oszukiwać.

Podróżnicze plany na przyszłość

Łukasz: Zgadza się! To powiedz jeszcze, jeżeli mielibyśmy taki termin, gdyby ktoś nam wyznaczył: za miesiąc pandemia się kończy i ty mogłabyś gdzieś wyjechać, gdzie by to było? Jaki pierwszy kierunek? Bierzesz walizkę na lotnisko i lecisz!

Asia: Pewnie bym poleciała do ciebie! Co tu dużo mówić. (Śmiech)

Łukasz: Okej, okej, doceniam. Bo rzeczywiście, mamy z Asią taki żart, że jak kiedyś była w Bangkoku to mnie w Sajgonie nie odwiedziła!

Asia: Czy możesz powiedzieć, ile to jest kilometrów, jaka to jest odległość?

Łukasz: Około dwóch tysięcy, ale loty w Azji są bardzo tanie i można w godzinę przelecieć.

Asia: Przepraszam, gdzie z Poznania jest dwa tysiące kilometrów? Czy to już jest Portugalia?

Łukasz: Tak, to w ogóle jest obserwowanie odległości w troszeczkę inny sposób, bo tu w Azji wszędzie jest blisko, przez to, że nie podróżuje się samochodami na duże odległości ani pociągami, ani autobusami - wszędzie leci się samolotem. Lot do Bangkoku to półtorej godziny dla każdego, ponieważ nie ma szybkich kolei, w ogóle nie ma kolei dobrych.

Asia: W Chinach są!

Łukasz: No dobra, ja jeszcze w Chinach osobiście nie byłem, jedynie na lotnisku, nie miałem jeszcze okazji zwiedzać (gdzieś ten plan przez pandemię też mi uciekł). Okej, a poza odwiedzinami w Sajgonie, to gdzie jeszcze? Jaki kierunek byś wybrała, na całym świecie, nie tylko w Azji?

Asia: Ostatnio marzy mi się bardzo Szkocja. Ponieważ nie byłam. Tak że Szkocja to jest ten kierunek. I nie byłam też jeszcze w Stanach Zjednoczonych, a zawsze mi się marzyła podróż po parkach narodowych. Myślę, że to jest też ten kierunek, który chętnie bym odwiedziła, natomiast weźmy pod uwagę że cenowo Stany Zjednoczone a Azja to jest jednak przepaść. Tak że, jeżeli bierzecie pod uwagę finanse, to jednak polecam podróżować po Azji - jest zdecydowanie bardziej dostępna dla naszych kieszeni.

Mit taniej Azji

Łukasz: Tak, nie będąc też w Stanach, gdzieś tam jednak orientuję się w cenach, więc rzeczywiście Azja jest dużo, dużo tańsza. Acz – co też ja tutaj zaznaczę, nie wiem czy się zgodzisz – ona nie jest tak tania, jak się wielu z nas wydaje. Ten taki mit o wszystkim za jednego dolara, to już jest nieaktualne. To było 10-15 lat temu, teraz wszystko kosztuje już znacznie więcej i też pewne ceny gdzieś tam równają do standardu światowego.

Asia: Uhm, ale wydaje mi się że jednak w Stanach jest dużo drożej. Jeżeli chodzi o taką wycieczkę po parkach narodowych. Natomiast, tak, podróżowanie po Azji nie jest bardzo tanie. A jeżeli ktoś mówi, że podróżuje za darmo bądź pół darmo, to też właśnie pamiętajmy o tym w kontekście świadomego podróżowania, że jeżeli za coś nie płacisz, no to płaci za to po prostu ktoś inny (tak że gdzieś tam żerowanie też na miejscowej gościnności). Uważam, że dla nas jako turystów z Europy jest po prostu nie do końca fair. Uważam, że należy sobie uzbierać i jechać i podróżować po prostu fair. Ja nie mówię, żeby rozdawać pieniądze, dać się naciągać i nie wiadomo ile dać zarobić miejscowym, jednak uważam, że powinniśmy sami ponosić koszty naszych podróży, a nie wykorzystywać dobroć miejscowych.

Łukasz: Bardzo ładnie powiedziane!

Niech ta pandemia się kończy, ja chętnie ruszę w świat!

Łukasz: Powiedz mi jeszcze, gdyby ktoś chciał trochę więcej się dowiedzieć, poza tym że znajdziecie linki na kanale Ok!Azja, gdzie można cię śledzić. I powiedz też troszeczkę jeżeli chodzi o bloga – Asia by Matejko – jakie masz dalsze plany z nim związane?

Asia: Chciałabym zacząć więcej podróżować, to wtedy pojawi się więcej kontentu! (śmiech) Tak że niech ta pandemia się kończy, ja chętnie ruszę w świat!

Łukasz: A gdzie można cię śledzić jakby co?

Asia: Na pewno na Instagramie, tam chyba obecnie jest mnie najwięcej. Zapraszam na moje konto na Instagramie – również Asia Matejko.

Łukasz: Asia by Matejko na Instagramie, zapraszamy! Zapraszamy na stronę Asia by Matejko. Asiu, ja ci bardzo dziękuję za tę rozmowę. Mam nadzieję, że już niedługo będzie nam dane spotkać się w Sajgonie lub w Poznaniu. W tym momencie, kiedy rozmawiamy Sajgon jest w lockdownie i też z tym planem szczepień idzie tu znacznie wolniej. Jest wolniej niż w Europie, więc czekamy aż aż tutaj też będziemy mogli do tej Europy normalnie podróżować i że się spotkamy i będziemy mogli gdzieś tam dalej... A może do tych Stanów się możemy wybrać razem!

Asia: Ja bardzo chętnie!

Łukasz: Ja bym bardzo chciał przejechać Stany, to chyba jeszcze takie marzenie z filmów amerykańskich, które oglądaliśmy. Drogą 66 w poprzek, przejechać. O proszę, trasa Hanoi-Saigon – 1519 kilometrów. (ciekawostka w "pasku") A jeździłaś skuterem w Wietnamie. Odważyłaś się? Jako kierowca?

Asia: Nie! (śmiech) Słuchajcie, naprawdę, jeżdżenie skuterem po Wietnamie jest ogromnym wyzwaniem. Okej, ty tam mieszkasz, ale jeżeli się przyjeżdża raz na jakiś czas, to szczególnie właśnie Ho Chi Minh jest czymś, co szokuje chyba każdego, kto kto wsiądzie w taksówkę i przemieścić się do centrum, bo jest... istny sajgon!

Łukasz: To jest ten tak zwany "pierwszy przejazd". To ciekawe, że tutaj się poznaje, co znaczy to nasze polskie powiedzenie "Ale sajgon!". Asiu, dziękuję ci bardzo za rozmowę. Dziękuję wszystkim, którzy nas oglądali oraz słuchali. Moim gościem w naszym cyklu rozmów z podróżnikami na kanale Ok!Azja była Joanna Matejko - prowadząca bloga Asia by Matejko. Zapraszam również na nasze kolejne rozmowy, już niedługo i do usłyszenia!

Asia: Dziękuję za zaproszenie, do widzenia i do zobaczenia w Azji!

Masz ochotę na więcej? Zobacz nasz wycieczki po Azij!

Wczasywazji.pl są marką należącą do MakeYourAsia. Od 2016 roku organizujemy ciekawsze podróże po Azji Południowo-Wschodniej. W sprawach związanych z wyjazdami firmowymi, motywacyjnymi, szkoleniowymi czy wejściem z Twoim produktem na azjatycki rynek zobacz więcej na stronie MakeYourAsia.